Archiwa tagu: nauka

Relacja ze szkolenia czyli pierwsze koty za płoty

Uf… Już po wszystkim. Udało się (chyba?). Czekam na prawdziwy feedback, bo aż nie chce mi się wierzyć w zapewnienia dziewczyn, że było wspaniale :)

Pamiętacie te szkolne sytuacje, gdy trzeba było zorganizować wycieczkę/szkolną dyskotekę/zbiórkę klasową itd? W takich sytuacjach klasa dzieliła się na tych, którzy wyrywali się, pełni zapału i gotowi do działania oraz na tych, którzy spuszczali głowy i udawali, że to ich w ogóle nie dotyczy. No więc :D… Ja ZAWSZE należałam do tej drugiej grupy :)

A tu takie coś spadło mi na głowę. I najbardziej jestem dumna z tego, że udało mi się to wszystko zorganizować (ja załatwiam salę?! zamawiam obiady? UMAWIAM się z kimś?). Mniejsza. Czekacie na relację ze szkolenia.

Tak, jak w tytule  – pierwsze koty za płoty. W czasie pierwszego szkolenia wypłynęło kilka rzeczy, które zmienię przed organizacją następnego. Przede wszystkim mam teraz jakieś pojecie o tym, ile potrwa – 8 godzin to trochę za mało. Następne planuję na 10 godzin lub… okroję materiał szkoleniowy.

Akcesoria i barwniki, które uczestniczki otrzymały, przydały się w trakcie szkolenia i, mam nadzieję, będą przez nie często używane.

 akcesoria

A dostaniemy pudełeczka?

Za główny cel szkolenia postawiłam sobie przekazanie uczestniczkom całej mojej wiedzy na temat lukru, ozdabiania itd. Myślę, że się udało. A jeśli czegoś nie zdążyły zanotować  – nic straconego, bo pozostajemy w stałym kontakcie :)

Nie robiłam zbyt wielu zdjęć w trakcie szkolenia, bo nie było na to czasu – dziewczyny szły, jak burza i cały czas miałam coś do zrobienia :) Luuuubię takie akcje :)

Ale coś tam udało mi się uchwycić.

Trochę wolnego czasu miałam, gdy uczestniczki ozdabiały koronkowe serduszka – wciągnęło je to tak, że tylko Agnieszka i Ewa zapozowały ładnie do zdjęcia.

stół

Mam chyba za małą dziurkę…

Zbliżenie na piękne pierniczki Ewy:

twórczy chaos

Ania, jak to było? Od dołu do środka i w lewo?

Aha i to wcale nie jest bałagan, tylko twórczy chaos. Jeśli jest wśród Was ktoś, kto jeszcze się w to nie bawił, niech sobie nie myśli, że te piękne ciasteczka powstają w uporządkowanej kuchni z doniczką lawendy na parapecie i ewentualnie filiżanką kawy na stole. Nie. Najlepsze ciasteczka powstają w oku cyklonu (chociaż tam jest podobno spokojnie  kto oglądał Twister’a?). W każdym razie, po skończonej pracy, kuchnia zawsze wygląda, jakby przeszedł przez nią tajfun. Albo jeden trzylatek, jak wolicie. Bez różnicy, nie? :)

W każdym razie zdjęcie grupowe postanowiłyśmy zrobic na tle tych pięknych koronek (to najbardziej wyszczerzone to ja):

grupowe

Ale nam ładnie w tych fartuszkach :)

Bardzo dziękuję Agnieszce K., Marcie, Magdalenie Ch., Magdalenie N., Karolinie, Dorocie, Ewie, Agnieszce G.-R. i Małgosi – byłyście moją najlepszą grupą szkoleniową 😉 A tak na serio, to na zawsze pozostaniecie w moim sercu, bo pierwszy raz jest niezapomniany 😉

Poza tym bardzo dziękuję Pani Oli za udostępnienie tej pięknej sali oraz za pyszny obiadek. A Sylwii i Kindze za pomoc :)

Następne szkolenie też będzie w Oberży pod Dzwonkiem – ustalimy termin z panią Olą i ruszą zapisy. Co do innych miast – muszę znaleźć odpowiednią salę – z dostępem do bieżącej wody i niezbyt drogą, żebym nie musiała podnosić ceny szkolenia.

I to tyle. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że tyle dziewczyn przyjechało z tak daleka, by posłuchać tego, co mam do powiedzenia.

:)