Szkolenia lato 2016

Jak ten czas leci… Dopiero co malowaliśmy jajka na Wielkanoc a tu już lipiec zagląda nam przez ramię. No to nie traćmy czasu i przejdźmy do konkretów.

W lipcu odbędą się trzy cykle JEDNODNIOWYCH szkoleń. W Gdańsku, Poznaniu i Katowicach.

Gdańsk:

Cena 400 zl

9.07. oraz 10. 07. (sobota i niedziela – przypominam, to szkolenia jednodniowe)

Miejsce: Pracownia „Mróweczka” ul. Krzemowa 2

Godziny od 9.30 do 18.00.

Ilość miejsc: 9 osób na każdy dzień.

Poznań:

16.07. i 17.07.

Cena 380 zł

Miejsce: moje mieszkanie :)

Godziny 9.30 – 18.00

Ilość miejsc: 5 osób na każdy dzień.

Katowice

24.07.2016

Miejsce: Studio kulinarne „Pole do Popisu”, ul. Batorego 3

Cena 450 zł

Godziny 10.00 do 18.00 (może się przedłużyć, jak znam życie)

Ilość miejsc: 9 osób.

Odpowiedź na pierwsze pytanie, które ciśnie się Wam na usta: Ceny podyktowane są kosztami, jakie ponoszę w związku z dojazdem, noclegiem, wynajmem sali itd.

 

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia:

-szablon kulinarny – prezent od Szablony Kulinarne

-foremkę w kształcie plakietki – prezent od Cookieland Cutters

– 7 barwników w proszku

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-worek cukierniczy jednorazowy

-tylkę „łezkę” Wilton 103

-gwóźdź plastikowy do wykonywania kwiatków z lukru

-notesik i długopis :)

– bawełniany fartuszek

– 4 małe pudełka na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka )

-coś słodkiego :)

– no i hicior – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest obiad, kawa i herbata :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek (tylko różyczki) – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka itd).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Poza tym, po szkoleniu przyjmuję wszystkie kursantki do naszej poszkoleniowej grupy na facebooku, gdzie systematycznie wymieniamy się całą naszą wiedzą i doświadczeniami. Jest tam naprawdę sympatycznie – za kilka dni planujemy wspólne pierniczenie na żywo :)

Poniżej zdobienia, które będziemy ćwiczyć:

1.  Różyczki na mokro. Jak je zrobić, by wyglądały tak, jak zdjęciu poniżej (nie, nie wystarczy pomerdać byle jak w lukrze:P)

rozyczki

2. „Deseczki” i róże z lukru (nauczymy się robić otwarte i zamknięte różyczki tylką w kształcie łezki).

Poniżej zdjęcie poglądowe – nie będziemy robić pierników 19 centymetrowych, lecz trochę mniejsze :)

DSC_0200

3. Zośkę z koszyczkiem (czyli, jak przenieść obrazek na pierniczek)

girl

Tutaj dam pierniczki z gotowym tłem.

4. Wzór łowicki – jak to ugryźć :)

DSC_0204

5. Pobawimy się SZABLONEM od Szablony Kulinarne :)

Ospowiadając na częste pytania o stopień trudności szkolenia. Nie jest trudne, ale wyczerpujące fizycznie :) Naprawdę cały czas pracujemy (z tą przerwą na obiad, po której ciężko wrócić do pracy:P). Każda osoba da sobie radę. Różny może być efekt końcowy, ale nieskromnie muszę powiedzieć, że udało mi się zaszczepić bakcyla w osobach, które lukier widziały pierwszy raz na moim szkoleniu. Zajrzyjcie chociażby na stronę PiernikoMania na fb :)

Aby się zapisać, najlepiej dzwońcie pod nr 504678861. Lub piszcie na priv na fb. Najdłużej odpowiadam na wiadomosci wysłane na pocztę (czyli przez formularz kontkatowy…).

Do zobaczenia!!!!!

https://www.facebook.com/ajatopiernicze

Szkolenia kwiecień 2016

Witajcie!

Zapraszam Was na kolejne szkolenia z lukrowania pierniczków i tym razem aż na trzy :) Jedno w Tczewie 09.04.2016 (sobota) i dwa w Poznaniu (16.04. oraz 17.04.2016r – sobota, niedziela).

Ale zanim przejdziemy do konkretów, pozwolę sobie na krótką fotorelację ze szkoleń w lutym :)

12825590_1761357667431620_2112956045_n

12833318_1761357467431640_1067776496_n

12833463_1761357330764987_2135986655_n

12834636_1761357647431622_2042087999_n

12833413_1761357657431621_862304840_n

12804380_1761357294098324_1872955171_n

12833252_1761357650764955_1100567232_n

Ten ostatni wzór wyszedł całkiem spontanicznie i będzie też ćwiczony na szkoleniach w kwietniu.

A teraz trochę informacji, które Was interesują, czyli co, gdzie i kiedy.

Szkolenia są jednodniowe. Odbędą się 09.04. (sobota) w Tczewie (Dom Przedsiębiorcy, ul. Obrońców Westerplatte 3) oraz w Poznaniu 16. 04.2016 i 17.04.2016 (sobota i niedziela) w Poznaniu w Oberży pod Dzwonkiem (ul. Garbary 54).

Zaczynamy o godz. 10.00 kończymy o ok. 18.00 – czyli 8 godzin opierniczania się 😉

Cena szkolenia: 400 zł od osoby

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia:

– 10 barwników w proszku

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-3 jednorazowe worki cukiernicze i tylkę gwiazdkę Wiltona

-notesik i długopis :)

– bawełniany fartuszek

– 5 małych pudełek na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka )

-coś słodkiego :)

 – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest obiad, kawa i herbata :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek (tylko różyczki) – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka itd).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Poza tym, po szkoleniu przyjmuję wszystkie kursantki do naszej poszkoleniowej grupy na facebooku, gdzie systematycznie wymieniamy się całą naszą wiedzą i doświadczeniami. Jest tam naprawdę sympatycznie :)

Poniżej zdobienia, które będziemy ćwiczyć (nie sugerujcie się kształtami wielkanocnymi – na kwietniowe szkolenia upiekę neutralne kształty, takie jak plakietki, serduszka czy kółka)

1. Cieniowane tło (ombre)

tło

Jak zdążymy, to zrobimy sobie na nim jeszcze jakąś ładną koroneczkę.

2. Różyczki na mokro:

DSC_0239

3. Takie malowane tło (nie spękane, bo nie mamy warunków, ale to też ładnie się prezentuje – tak rustykalnie:), do tego półprzezroczysta koronka i różyczki z tylki gwiazdki.

krolik

Jeśli wystarczy czasu – pozłocimy różyczki.

4. Dziewczątko :)

dziewczynka

Tu się zagalopowałam i zrobiłam ją na cieniowanym tle a na szkoleniu będziemy ją robić po prostu na całym niebieskim.

5. I kura z czesanym lukrem, czyli tzw brush embroidery.

kura

6. Oraz taki koszyczek z kwiatami:

12833252_1761357650764955_1100567232_n

Na jedno szkolenie mogę przyjąć maksymalnie 9 osób.

UWAGA – Z tego, co zauważyłam na poprzednich szkoleniach, nowicjuszki radziły sobie bardzo dobrze, więc szkolenie dla każdego. Jednak najwięcej wyniosą z niego osoby, które miały jakąkolwiek styczność z lukrem królewskim.

Szkolenie jest bardzo intensywne i zastrzegam sobie możliwośc przedłużenia go do 19.00.

Aby się zapisać, piszcie wiadomości prywatne na moim profilu na facebooku (link poniżej) albo po prostu dzwońcie na 504678861.

Do zobaczenia!!!!!

https://www.facebook.com/ajatopiernicze

Szkolenie Poznań 27.02. i 28.02.2016r

Pierwsze szkolenie w tym roku :) Będzie trochę inne, niż w zeszłym. Jeśli program się spodoba, następne będzie takie samo (tylko na innych kształtach – teraz pobawimy się na wielkanocnych kształtach).

Szkolenia są jednodniowe. Odbędą się 27.02 oraz 28.02 (sobota i niedziela) w Poznaniu w Oberży pod Dzwonkiem (ul. Garbary 54).

Zaczynamy o godz. 10.00 kończymy o ok. 18.00 – czyli 8 godzin opierniczania się 😉

Cena szkolenia: 400 zł od osoby (jest droższe od poprzedniego, bo pakiet startowy jest ciut większy, o czym niżej.)

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia o wartości ok 90 zł:

– 7 barwników w proszku

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-pisak spożywczy

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-worek cukierniczy, tylkę gwiazdkę i przejsciówkę

-notesik i długopis :)

– bawełniany fartuszek

– 4 małe pudełka na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka )

-coś słodkiego :)

– no i hicior – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest dwudaniowy obiad, kawa i herbata :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek (tylko różyczki) – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka itd).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Poza tym, po szkoleniu przyjmuję wszystkie kursantki do naszej poszkoleniowej grupy na facebooku, gdzie systematycznie wymieniamy się całą naszą wiedzą i doświadczeniami. Jest tam naprawdę sympatycznie :)

Poniżej zdobienia, które będziemy ćwiczyć:

1. Cieniowane tło (ombre)

tło

Jak zdążymy, to zrobimy sobie na nim jeszcze jakąś ładną koroneczkę.

2. Różyczki na mokro:

DSC_0239

3. Takie malowane tło (nie spękane, bo nie mamy warunków, ale to też ładnie się prezentuje – tak rustykalnie:), do tego półprzezroczysta koronka i różyczki z tylki gwiazdki.

krolik

Jeśli wystarczy czasu – pozłocimy różyczki.

4. Dziewczątko z kurczątkami :)

dziewczynka

Tu się zagalopowałam i zrobiłam ją na cieniowanym tle a na szkoleniu będziemy ją robić po prostu na całym niebieskim.

5. I kura z czesanym lukrem, czyli tzw brush embroidery.

kura

Na jedno szkolenie mogę przyjąć maksymalnie 9 osób.

UWAGA – Szkolenie przeznaczone jest dla osób, które miały jakąkolwiek styczność z lukrem.  Ale z tego, co zauważyłam na poprzednich szkoleniach, nowicjuszki radziły sobie bardzo dobrze, więc co tam, szkolenie dla każdego :)

Szkolenie jest bardzo intensywne – wszystkie uczestniczki były bardzo zmęczone ale zadowolone (przynajmniej tak mówiły) :)

Aby się zapisać, piszcie wiadomości prywatne na moim profilu na facebooku (link poniżej) albo po prostu dzwońcie na 504678861.

Do zobaczenia!!!!!

https://www.facebook.com/ajatopiernicze

Szkolenia świąteczne w Poznaniu

Do następnego szkolenia pozostał niecały miesiąc, więc wypadałoby podać jego program :) Oto on:

Szkolenia są jednodniowe. Odbędą się w dwa weekendy: 14 i 15 listopada (sobota i niedziela) oraz 5 i 6 grudnia (sobota i niedziela)

Szkolenie odbędzie się w Poznaniu w Oberży pod Dzwonkiem, przy ul. Garbary.

Zaczynamy o godz. 10.00 kończymy o ok. 18.00 – czyli 8 godzin opierniczania się 😉

Cena szkolenia: 380 zł od osoby

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia o wartości ok 70 – 80 zł:

– 5 barwników w proszku (po 5g) i jeden w żelu (czarny)

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-pisak spożywczy

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-notesik i długopis :)

– bawełniany fartuszek

– 4 małe pudełka na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka )

– no i hicior – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest ciepły posiłek, tzw. lunch, napoje niewyskokowe i ciacha do kawy :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Poniżej plan szkolenia :)

1. Zaczniemy od cieniowanego tła:

 IMAG0492

i bałwanka:

10304703_743905872324016_7941037969933671878_n

Następnie zajmiemy się dziewuszką:)

ghjghjghj

Potem zjemy obiad :)

Następnie zajmiemy się różyczkami:

IMAG0487

oraz kolejnym bałwanem (na tym tle, które zrobiłyśmy wcześniej)

IMAG0479

A na sam koniec zostawimy sobie zabawę z przezroczystymi koroneczkami.

10896948_769278043120132_4906127084854098614_n

A jeśli wystarczy czasu i chęci, to pomalujemy sobie też gwiazdeczki:

10565025_743068122407791_1748522664470276523_n

UWAGA – mój kontakt z kursantami nie urywa się zaraz po szkoleniu. Wszystkie niejasności i wątpliwości wyjaśniam na bieżąco (lub przynajmniej się staram – ale dziewczyny jeszcze nie narzekają, więc chyba się wywiązuję).

Na jedno szkolenie mogę przyjąć maksymalnie 9 osób.

UWAGA – Szkolenie przeznaczone jest dla osób, które miały jakąkolwiek styczność z lukrem. Wiecie… Żeby nie było pytań typu „a po co to białko?” :) Chociaż ostatnio znalazło się kilka osob, które lukrują pierniczki tylko na święta :) Bardzo ładnie im poszło :)

Szkolenie jest bardzo intensywne – wszystkie uczestniczki były bardzo zmęczone ale zadowolone (przynajmniej tak mówiły) :)

PS Bardzo Was proszę o cierpliwośc – odpisuję na Wasze wiadomości najszybciej, jak mogę. W tej chwili najważniejsze są zamówienia :) Caly czas siedzę w kuchni i lukruję. Względnie piekę 😀

Piszcie na fb lub dzwońcie (telefon podany na stronie fb.

https://www.facebook.com/ajatopiernicze

Szkolenia we Wrocławiu 3 i 4 października

Miała być najpierw relacja ze szkoleń w Gdańsku i Poznaniu ale sprężam się z ostatnimi zamówieniami przed urlopem, więc wpis musi jeszcze trochę poczekać.

Poniżej znajdują się informacje dotyczące dwóch szkoleń we Wrocławiu, które odbędą się 3 i 4 października (sobota i niedziela).

Szkolenie odbędzie się w pracowni „Glinolandia” przy ul. Strzegomskiej 216.

Zaczynamy o godz. 10.00 kończymy o 18.00 – czyli 8 godzin opierniczania się 😉

Cena szkolenia: 400 zł od osoby (w Poznaniu opłata za szkolenie wynosi 380 zł. Te dodatkowe 20 zł od osoby pokrywają częśc kosztów, jakie ponoszę w związku z wyjazdem, czyli m.in. dojazd i nocleg).

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia o wartości ok 70 – 80 zł:

– 5 barwników w proszku (po 5g) i jeden w żelu (czarny)

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-pisak spożywczy

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-notesik i długopis :)

– fartuszek

– 4 małe pudełka na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka )

– no i hicior – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest ciepły posiłek, tzw. lunch, napoje niewyskokowe i ciacha do kawy :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Poniżej plan szkolenia :)

1. Zaczniemy od polukrowania dwóch pierniczków. Będą to dwa rodzaje cieniowanego tła. Takie, jak tu:

10151178_643164225731515_869381761_n

widać te przejścia z jasnego do ciemnego koloru? oraz takie:

10690349_738062719574998_9068151627383115246_n

(chodzi mi o tło, nie o ptaki :))

Następnie zajmiemy się mychą :)

10303456_769275933120343_6595719624501971561_n

W Gdańsku udało nam się zrobić to wszystko do godziny 13.30 – o tej porze zaplanowany jest obiad.

Następnie zajmiemy się różyczkami:

wielkanoc jajka2

oraz polnymi kwiatami:

kwiatki

A na sam koniec zostawimy sobie zabawę z przezroczystymi koroneczkami. (Jak się uda, to zrobimy też pierniczki w tę lukrowaną krateczkę :) )

10896948_769278043120132_4906127084854098614_n

UWAGA – mój kontakt z kursantami nie urywa się zaraz po szkoleniu. Wszystkie niejasności i wątpliwości wyjaśniam na bieżąco (lub przynajmniej się staram – ale dziewczyny jeszcze nie narzekają, więc chyba się wywiązuję).

Na jedno szkolenie mogę przyjąć maksymalnie 9 osób.

UWAGA – Szkolenie przeznaczone jest dla osób, które miały jakąkolwiek styczność z lukrem. Wiecie… Żeby nie było pytań typu „a po co to białko?” :) Chociaż ostatnio znalazło się kilka osob, które lukrują pierniczki tylko na święta :) Bardzo ładnie im poszło :)

Szkolenie jest bardzo intensywne – wszystkie uczestniczki były bardzo zmęczone ale zadowolone (przynajmniej tak mówiły) :)

Zapisy zacznę przyjmować od wtorku 28 lipca.

I na koniec pytanie – czy będą chętni na szkolenie w Poznaniu? Mam ochotę zorganizować jeszcze jedno czy dwa , ale nie wiem, czy ktoś reflektuje… Może wrzesień? A potem listopad? W listopadzie chciałabym poprowadzić trochę warsztatów, ale to na razie luźne myśli. Tymczasem mamy lato, 30 stopni na dworze i perspektywę zbliżającego się urlopu. Przynajmniej ja 😉

PS Bardzo Was proszę o cierpliwośc – odpisuję na Wasze wiadomości najszybciej, jak mogę. W tej chwili najważniejsze są zamówienia :) Caly czas siedzę w kuchni i lukruję. Względnie piekę 😀

Do zobaczenia we Wrocławiu!!!

Pierniczek w łączkę

Czy ktoś jeszcze pamięta moje „łąkowe” pierniczki? Wzór opracowała Bella Baking, na jednym ze swoich pięknych tortów, a ja przeniosłam go na pierniczki. Wzór Belli jest perfekcyjny – malowane tło i trójwymiarowe kwiaty – cuda. Ja postanowiłam to trochę uprościć i stworzyć calość z lukru królewskiego.

Dziś wykonywałam pierniczki – podziękowania, właśnie z tym motywem i pokusiłam się o zrobienie krótkiego instruktażu :)

Wzór jest dość prosty – wykonujemy go w dwóch podejściach tło – suszenie – detale – suszenie). Ale, by efekt był jak najlepszy, musimy zrobić lukier w kilku kolorach (a to jest to, czego nie lubimy – mieszanie, farbowanie, nakładanie do woreczków, mieszanie, farbowanie, nakładanie… ręce się rwą do malowania a tu jeszcze dobre pół godziny z mikserem…).

Wzór jest bardzo wdzięczny. Jak już mówiłam – nie wymaga od nas większych umiejętności :) Ładnie wygląda na wielkim pierniku, jak i na tych mniejszych (ale na tycich pięciocentymetrowych raczej nic nie ukulacie…).

Dosyć marudzenia, jedziemy.

Jakiego lukru użyłam?

-gęsty:

biały, czerwony, żółty, niebieski

-rzadszy (do wypełnienia):

jasnozielony, ciemnozielony, jasnoniebieski, biały

Na początku wybieramy pierniczek. Wycieramy go papierowym ręcznikiem (od spodu też!) – pozbywamy się w ten sposób mąki i okruszków. Wybrałam okrągły pierniczek o średnicy ok 9 cm).

laczka1

Następnie robimy ramkę z gestego lukru (jej zadaniem jest powstrzymanie lukru przed spłynięciem).

laczka2

Mniej więcej w połowie zaznaczamy „horyzont” dół pierniczka pokrywamy jasnozielonym lukrem a górę – niebieskim.

lączka4

Teraz dodajemy trochę chmurek na niebie – rzadki, biały lukier – kilka kresek wystarczy:

lączka5

I rozsmarowujemy go w poziomie używając szpikulca lub zwykłej wykałaczki. Dzięki temu, niebo wygląda bardziej realistycznie.

lączka6

Aby zaznaczyć horyzont, używamy ciemnozielonego lukru. Tworzymy nieregularną linię (wyobrażającą drzewa i krzewy w dali). Na samej łące możemy zrobić kilka delikatnych kreseczek – stworzymy wrażenie różnorodności (możemy użyć nawet kilku odcieni zieleni – warto to zrobić na większym pierniczku, gdzie możemy pobawić się takimi detalami).

lączka7

Pierniczek zostawiamy do całkowitego wyschnięcia.

Teraz sadzimy kwiatki :) Chodzi o to, by stworzyć wrażenie, że łąka jest duża, sięga aż po horyzont. Czyli musimy pobawić się perspektywą :) Ja zawsze zaczynam od dołu – czyli od tych kwiatków, które są „najbliżej”.

lączka8

Następnie dodaję kolejny rząd, mniejszych kwiatków.

lączka9

I kolejny…

lączka10

Na końcu kwiatki wyglądają, jak małe kropeczki. Dodaję też chmurki (tamte pierwsze właściwie wystarczą, ale jeśli można pobawić się efektem 3D, to dlaczego marnować taką okazję i rezygnować z tego?).

lączka12

I gotowe :) Ania z Anipasje robi podobne pierniczki, choć w innym klimacie i dodaje jeszcze żółte słoneczko, drzewka i kilka innych detali, co wygląda naprawdę pięknie. Jednym słowem – jest to wzór, którym można się bawić. Możemy puścić drogę przez środek łąki, albo rzeczkę. Albo posadzić drzewo. A kto powiedział, że łąką ma być płaska? Pagórki wyglądałyby tu naprawdę ślicznie. Jakaś chatka, krowa, kura… :)

A może samolot? No dlaczego nie :)

lączka przykład

Jestem właśnie w trakcie tworzenia kilku nowych widoczków, ale te pokażę na swojej stronie na facebooku A ja to pierniczę.

Tymczasem… Tworzą się jeszcze trzy wpisy. Powooooli. Ale ja już tak mam 😛

Pa, pa!!!

Elegancki pierniczek – plakietka

Chciałabym pokazać Wam bardzo proste ale dość efektowne zdobienie. W tym przykładzie bazowałam na dwóch kolorach (łososiowy podkład i białe zdobienie), ale możecie użyć innych kolorów (np. różowe lub czerwone różyczki i zielone listki oraz zawijaski).

Różyczki widziałam pierwszy raz u Sugarbelle później u Beaty z Pierniczków do zadań specjalnych. Wcześniej też robiłam podobne kwiatuszki, ale nie wiedziałam, że to różyczki i nie wychodziły mi tak ładnie, jak wyżej wymienionym :)

Do rzeczy :)

1. Zaczęłam od wypełnienia tła pierniczka. Zostawiłam na kilka godzin do całkowitego wyschnięcia.

1

2. Następnie białym lukrem dodałam kilka kółek różnej wielkości (żeby było bardziej różnorodnie – niektóre różyczki jeszcze nie rozkwitły :P) Bardzo łatwe, prawda? Uwaga, starajcie się dodać te kółeczka jak najbliżej środka. Ja robię to tak, że kładę najpierw jedną kropkę. Obracam pierniczek o 180 stopni i widzę, że jest jednak za nisko i za bardzo w lewo, więc dodaję następną trochę niżej i z prawej strony. Znów obracam i widzę, że mogę dodać więcej kropek z lewej itd. Jeśli patrzymy na pierniczek z jednej perspektywy, możemy nie wycelować w środek.  Mnie się to rzadko udaje. Zazwyczaj wyjeżdżam za bardzo w górę i w prawo :) Dlatego ten sposób z obracaniem pierniczka bardzo pomaga.

Hm, rozpisuję się, jak przy pracy mgr…

2

3.  Po nałożeniu kółek, które będą różyczkami, zajęłam się „gałązkami” i listkami. Kropeczki dodałam, bo lubię :)

3

4. I teraz tworzymy różyczki :) Na kółka (które już wyschły) nałożyłam zagzakowatym ruchem „płatki” (autokorekta podkreśla mi słowo „zygzakowatym”, ale jak inaczej to określić? ). Należy uważać, żeby kreski nie zlały się.

5

5. Dodałam potrójną falbankę dookoła, dzięki czemu cały wzór wygląda na bardziej skomplikowany 😛

6

6. Kropeczki w załamaniach falbanki zakryły brzydkie połączenia. I gotowe!

7

A tak wygląda w towarzystwie sobie podobnych (zdjęcie robione następnego dnia przy oknie i lampie, bo przecież padał deszcz):

DSC_0445

No i nadszedł moment publikacji wpisu i zaczęłam się zastanawiać, czy to zrobić. Wzór jest prosty a pierniczek, po dokładniejszym przyjrzeniu się, wcale nie powala pięknem…

Problem w tym, że akurat przy ozdabianiu tych pierniczków miałam czas na robienie zdjęć :) I zrobiłam je od początku do końca za dnia, co się bardzo rzadko zdarza w moim przypadku :)

Może następny będzie lepszy :) I oby był wcześniej, niż za ruski rok 😛

Zapraszam na moją stronę na facebooku :)

Ania

Szkolenie w Poznaniu i Gdańsku

Tak, jak obiecywałam – jeśli pierwsze szkolenie się uda, będą następne. Z tego, co mówiły uczestniczki – było dobrze :) To jedziemy dalej.

W najbliższym czasie planuję szkolenia w Poznaniu i Gdańsku (szczegóły za chwilę). Na jesieni mam zamiar jechac do Katowic i/lub Wrocławia. Warszawa też musi poczekac na jesień. Poza tym, więcej szkoleń w tym roku na razie nie planuję.

A teraz konkrety :)

Terminy najbliższych szkoleń:

Poznań – 7 czerwca (niedziela) o godz. 10.00 w Oberży pod Dzwonkiem

Gdańsk – 11 lipca (sobota, godz. 10.00  w pracowni rękodzieła „Mróweczka” —> http://www.mroweczka.eu

Gdańsk – 12 lipca (niedziela) (j.w.)

Nazwa szkolenia „Piernikowe lato”

Czas trwania szkolenia – 8-10 godzin

Cena szkolenia: 380 zł od osoby – Poznań i 400 zł od osoby  – Gdańsk

Każdy uczestnik dostanie na własność zestaw do pierniczenia o wartości ok 70 zł:

– 5 barwników w proszku (po 5g) i jeden w żelu (czarny)

-100 woreczków foliowych (takich, jakich sama używam do lukrowania)

– dwa pędzelki

-pisak spożywczy

-specjalny szpikulec do lukru (bardzo pomocny przy drobnych zdobieniach)

-notesik i długopis :)

– fartuszek

– 4 małe pudełka na pierniki (od Pudełeczka na ciasteczka ) i woreczki celofanowe

– no i hicior – dyplom od „A ja to pierniczę” :)

Poza tym w cenę wliczony jest ciepły posiłek, tzw. lunch, napoje niewyskokowe i ciacha do kawy :)

Na czas szkolenia zapewniam wszystkie niezbędne materiały – pierniczki, ręczniki papierowe, kubeczki, mikser :). Nic nie trzeba z sobą zabierać. Ale zaznaczam, że nie używam rękawów cukierniczych i tylek – zdobimy z woreczka :)

Na szkoleniu chcę zaprezentować przede wszystkim wiedzę dotyczącą:

-robienia lukru, odpowiedniej gęstości do konkretnych typów zdobień (koronka, kwiatki, wypełnianie całego ciastka).

-różnych metod suszenia

-używania barwników w proszku oraz wszystkiego, czego nauczyłam się o mieszaniu kolorów

– unikania błędów, które skutkują plamami, przebarwieniami i innymi dziwnymi niespodziankami (bo przerobiłam chyba wszystkie na własnej skórze)

– całej mojej wiedzy na ten temat – od A do Z

Jakie wzory będziemy robić?

1. Cieniowane TŁO – jak zrobić płynne przejścia (takie, jak tu:

10151178_643164225731515_869381761_n

widać te przejścia z jasnego do ciemnego koloru? oraz takie:

10690349_738062719574998_9068151627383115246_n

(chodzi mi o tło, nie o ptaki :))

2. Serduszka z półprzezroczystą koronką

10896948_769278043120132_4906127084854098614_n

(Uczestnicy dostaną pierniczki z gotowym, wyschniętym tłem).

3. Kwiatki

kwiatki

(To też będziemy lukrowac na gotowych tłach).

4. I różyczki na mokro :)

wielkanoc jajka2

5. A na deser… Myszka Minnie :)

10303456_769275933120343_6595719624501971561_n

Czyli jak przenieść wzór na pierniczek i jak opanować te mocne kolory :)

UWAGA – mój kontakt z kursantami nie urywa się zaraz po szkoleniu. Wszystkie niejasności i wątpliwości wyjaśniam na bieżąco (lub przynajmniej się staram – ale dziewczyny jeszcze nie narzekają, więc chyba się wywiązuję).

Na jedno szkolenie mogę przyjąć maksymalnie 9 osób.

UWAGA – Szkolenie przeznaczone jest dla osób, które miały jakąkolwiek styczność z lukrem. Wiecie… Żeby nie było pytań typu „a po co to białko?” :)

Mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić :)

Zapisy zacznę przyjmować od poniedziałku 4 maja od 12.00 (może to trochę śmieszne, ale ostatnio miejsca rozeszły się w godzinę i miałam później kilka wiadomości o rozżalonych osób, które nie wiedziały o zapisach… Mam nadzieję, że tym razem zbiorę w ogóle odpowiednią liczbę kursantów :P) do wyczerpania miejsc.

I to by było na tyle :)

Do zobaczenia w Poznaniu i Gdańsku :)

Relacja ze szkolenia czyli pierwsze koty za płoty

Uf… Już po wszystkim. Udało się (chyba?). Czekam na prawdziwy feedback, bo aż nie chce mi się wierzyć w zapewnienia dziewczyn, że było wspaniale :)

Pamiętacie te szkolne sytuacje, gdy trzeba było zorganizować wycieczkę/szkolną dyskotekę/zbiórkę klasową itd? W takich sytuacjach klasa dzieliła się na tych, którzy wyrywali się, pełni zapału i gotowi do działania oraz na tych, którzy spuszczali głowy i udawali, że to ich w ogóle nie dotyczy. No więc :D… Ja ZAWSZE należałam do tej drugiej grupy :)

A tu takie coś spadło mi na głowę. I najbardziej jestem dumna z tego, że udało mi się to wszystko zorganizować (ja załatwiam salę?! zamawiam obiady? UMAWIAM się z kimś?). Mniejsza. Czekacie na relację ze szkolenia.

Tak, jak w tytule  – pierwsze koty za płoty. W czasie pierwszego szkolenia wypłynęło kilka rzeczy, które zmienię przed organizacją następnego. Przede wszystkim mam teraz jakieś pojecie o tym, ile potrwa – 8 godzin to trochę za mało. Następne planuję na 10 godzin lub… okroję materiał szkoleniowy.

Akcesoria i barwniki, które uczestniczki otrzymały, przydały się w trakcie szkolenia i, mam nadzieję, będą przez nie często używane.

 akcesoria

A dostaniemy pudełeczka?

Za główny cel szkolenia postawiłam sobie przekazanie uczestniczkom całej mojej wiedzy na temat lukru, ozdabiania itd. Myślę, że się udało. A jeśli czegoś nie zdążyły zanotować  – nic straconego, bo pozostajemy w stałym kontakcie :)

Nie robiłam zbyt wielu zdjęć w trakcie szkolenia, bo nie było na to czasu – dziewczyny szły, jak burza i cały czas miałam coś do zrobienia :) Luuuubię takie akcje :)

Ale coś tam udało mi się uchwycić.

Trochę wolnego czasu miałam, gdy uczestniczki ozdabiały koronkowe serduszka – wciągnęło je to tak, że tylko Agnieszka i Ewa zapozowały ładnie do zdjęcia.

stół

Mam chyba za małą dziurkę…

Zbliżenie na piękne pierniczki Ewy:

twórczy chaos

Ania, jak to było? Od dołu do środka i w lewo?

Aha i to wcale nie jest bałagan, tylko twórczy chaos. Jeśli jest wśród Was ktoś, kto jeszcze się w to nie bawił, niech sobie nie myśli, że te piękne ciasteczka powstają w uporządkowanej kuchni z doniczką lawendy na parapecie i ewentualnie filiżanką kawy na stole. Nie. Najlepsze ciasteczka powstają w oku cyklonu (chociaż tam jest podobno spokojnie  kto oglądał Twister’a?). W każdym razie, po skończonej pracy, kuchnia zawsze wygląda, jakby przeszedł przez nią tajfun. Albo jeden trzylatek, jak wolicie. Bez różnicy, nie? :)

W każdym razie zdjęcie grupowe postanowiłyśmy zrobic na tle tych pięknych koronek (to najbardziej wyszczerzone to ja):

grupowe

Ale nam ładnie w tych fartuszkach :)

Bardzo dziękuję Agnieszce K., Marcie, Magdalenie Ch., Magdalenie N., Karolinie, Dorocie, Ewie, Agnieszce G.-R. i Małgosi – byłyście moją najlepszą grupą szkoleniową 😉 A tak na serio, to na zawsze pozostaniecie w moim sercu, bo pierwszy raz jest niezapomniany 😉

Poza tym bardzo dziękuję Pani Oli za udostępnienie tej pięknej sali oraz za pyszny obiadek. A Sylwii i Kindze za pomoc :)

Następne szkolenie też będzie w Oberży pod Dzwonkiem – ustalimy termin z panią Olą i ruszą zapisy. Co do innych miast – muszę znaleźć odpowiednią salę – z dostępem do bieżącej wody i niezbyt drogą, żebym nie musiała podnosić ceny szkolenia.

I to tyle. Wciąż nie mogę uwierzyć w to, że tyle dziewczyn przyjechało z tak daleka, by posłuchać tego, co mam do powiedzenia.

:)

Ciasteczko komunijne – jak to zrobic?

Cześc! Nie udzielam się tu tak często, jakbym tego chciała, ale sami wiecie… czas, czas, czas :)

Dziś chciałabym pokazać Wam, jak przenieść prostą grafikę (tutaj sylwetkę dziewczynki) na lukier.

Do dzieła :)

Najpierw wyszukujemy sobie odpowiednią grafikę, zapisujemy na komputerze i drukujemy. Wielkość obrazka możemy sobie dopasować w bardzo profesjonalnym programie graficznym, który nazywa się Paint :)

Następnie obrazek wycinamy. Należy zwrócić szczególną uwagę na twarz – wystarczy krzywy nos czy dłuższy podbródek i wychodzi nam baba jaga 😛

jeden

Wymyśliłam sobie pierniczek z modlącym się dzieckiem z aureolką wokół główki. Aureolka ma być „wtopiona” w tło. Żeby wiedzieć, gdzie ją dokładnie umiejscowić, położyłam wyciętą postać dziewczynki na pierniczki i szpikulcem (może byc zwykła igła) zaznaczyłam delikatnie aureolkę.

dwa

Następnie polukrowałam pierniczek na różowo, zostawiając miejsce na aureolkę i od razu wypełniłam ją lukrem, w kolorze zbliżonym do złotego (mieszanka żółtego, czerwonego i odrobiny niebieskiego). Niestety dopiero po fakcie stwierdziłam, że kolory są jednak trochę za ciemne. Radzę użyć delikatniejszych :)

trzy

cztery

Pozostawiamy pierniczek do wyschnięcia na kilka godzin. Musi byc wyschnięty na amen 😉

Następnie odrysowujemy szpileczką lub szpikulcem postać dziewczynki. Ale DELIKATNIE! Chcemy tylko zaznaczyć ogólny zarys postaci. Jeśli dociśniecie narzędzie mocniej, zrobi się odprysk.

Widać?

piec

A teraz coś, co wydawało mi się być taaaakim świetnym pomysłem… Aureolkę pokryłam jadalnym, złotym brokatem. Ale niestety efekt skrzenia (lśnienia, poświaty) jest marny a brokat tylko niepotrzebnie przyciemnił lukier.

Aha, brokat rozpuszczamy w niewielkiej ilości wysokoprocentowego alkoholu – najlepiej w wódce. Kiedyś rozpuszczałam go w spirytusie, ale po pierwsze za szybko wyparowywał i brokat wysychał mi w pojemniczku a po drugie od samych oparów można złapać promili. Więc spirytus nie :) Z drugiej strony brokatu nie rozprowadzamy w wodzie właśnie dlatego, że nie wyparowuje, tylko wsiąka w lukier, co się kończy nieciekawie. Można nałożyć sam brokat, ale wtedy wystarczy tylko lekkie westchnienie, by drań uleciał jak sen złoty (sic!).

O czym ja to… Aha. Z brokatu radzę zatem zrezygnować, bo po nałożeniu piernik wygląda tak:

szesc

Jeśli go jednak nałożycie, odczekajcie chwilę, aż wyschnie. Sprawdźcie paluszkiem, czy się nie rozmazuje. I jeśli nie, możecie nakładać lukier. Najpierw kontur gęstszym lukrem a następnie wypełnienie rzadszym. Trzeba działać szybko, żeby kontur był jak najmniej widoczny.

siedem

Później wystarczy ozdobić resztę pierniczka i gotowe :) Nie muszą to być takie zawijaski, użyjcie wyobraźni i z mojego pierniczka zróbcie coś po swojemu. Wtedy można nazwać to inspiracją a nie kopią 😉

osiem

Po wyschnięciu postaci dodałam jeszcze różaniec i wianuszek.

komunia

Spróbujcie i pochwalcie się swoimi dokonaniami na moim facebookowym profilu :) A ja to pierniczę.

Pierniczki dekoracyjne

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies, w zakresie odpowiadającym konfiguracji Twojej przeglądarki
Ok